Zainstaluj aplikację Palestra na swoim urządzeniu

Palestra 3-4/2012

O przyczynach pieniactwa w szlacheckim narodzie

Udostępnij

Pieniactwo sądowe rozumiane jako zamiłowanie do procesowania się z najbłahszego nawet powodu stało się plagą szlacheckiego wymiaru sprawiedliwości w XVIII wieku. Dynamiczny wzrost liczby spraw w szlacheckich sądach obserwowano już w okresie wcześniejszym, jednak dopiero w ostatnim stuleciu istnienia Rzeczypospolitej szlacheckiej możemy mówić o pełnym rozkwicie pieniactwa.

Już w latach sześćdziesiątych XVI wieku Stanisław Orzechowski pisał o gwałtownym wzroście liczby spraw napływających do szlacheckich sądów, obarczając adwokatów odpowiedzialnością za nasilanie tego zjawiskaPor. S. Orzechowski, Rozmowa albo Dyalog około Eksequucyey Polskiey Korony, b. m. w. 1564, k. Eij.. W następnym stuleciu problem ten był również dostrzegany przez publicystówK. Opaliński, Satyry, Wrocław 1953, s. 155., ale ze względu na ciągle obecne zagrożenie zewnętrzne nie przerodził się jeszcze w masowy proceder. W tym wieku systematycznie rosła liczba spraw wnoszonych do sądów szlacheckich i wydłużał się czas oczekiwania na ich rozpatrzenie, lecz pamiętać należy, że wiele z nich to sprawy zaległe, wpisywane ponownie do rejestrów sądowych, gdyż nie udało się ich rozpoznać w poprzednich latach. Sądy w XVII wieku zbierały się nieregularnie i przez to pracowały mniej wydajnie niż w okresie wcześniejszym. Wiele obszarów dotkniętych skutkami działań wojennych było przez wiele lat pozbawione wymiaru sprawiedliwości i stąd tłok w rejestrach sądowych, ale o pieniactwie w tym okresie nie może jeszcze być mowy.

Dopiero wiek XVIII przyniósł rozkwit pieniactwa w całej jego krasie. Było to stulecie względnego spokoju w porównaniu z okresem wcześniejszym. Szlachta, utraciwszy zainteresowanie polityką, na którą i tak nie miała już większego wpływu, gdyż prym w jej kształtowaniu wiodły wielkie koterie magnackie, znalazła sobie nowe pole rozwijania aktywności i rzuciła się w wir procesów sądowych. O rozwoju pieniactwa wśród szlachty wspominał w swoich pamiętnikach Stanisław August PoniatowskiPamiętniki króla Stanisława Augusta, Warszawa 1915, t. II, s. 31., o tym, że pieniactwo stało się nałogiem stanu uprzywilejowanego, pisał Jan Duklan OchockiJ. D. Ochocki, Pamiętniki, Wilno 1857, t. I, s. 53., ale najpełniej przedstawił to zjawisko Kajetan KoźmianK. Koźmian, Pamiętniki, Poznań 1858, s. 358 i tenże, Pisma prozą 1812–1842, rkps Biblioteki PAN w Krakowie, sygn. 2055, s. 116..

Koźmian uważał, że pieniactwo było jedną z głównych przyczyn upadku państwa polskiego„Kto tyko zastanawiał się nad Dzieiami ostatniego wieku Polski, trudno iest, aby nie policzył między przyczyny upadku Naszego tego Ducha Prawnictwa i wyuzdaney Pieni, który niby Gangrena pokazawszy się na schorzałym ciele, był dla Nas pewną bliskiego zgonu wróżbą” – K. Koźmian, Pisma, s. 116.. Brak zgody narodowej, według niego, w tych trudnych czasach, spowodowany zamiłowaniem do procesowania się o byle drobiazg, przyczynił się do słabości państwa i w konsekwencji do jego rozbiorów. Żaden wróg zewnętrzny nie uczynił tylu szkód i nie przyczynił się bardziej do tej klęski, jak sama szlachta swoimi swarami„Naród Polski od wieków Woienny rósł orężem, upadał publiczną i prywatną niezgodą. Jak Konstytucja 1717 zwinęła Chorągwie Rycerskie – a 1726 samey szlachcie otworzyła wrota do Prawnictwa, synowie Bohatyrów którzy uratowali Europę od zalewu Barbarzyńców, przerobili się na wykrętnych Prawników lub zaiadłych Pieniaczow – odtąd co za smutny obraz Kraiu – Oyczyzna wśrzód spiknionych Losow bez Rady i Obrony – opuszczone Przybytki Nauk i Kunsztow – zapomniane prawidła honoru i zalety Męztwa, iedna chęć, iedna sława, Prawność i Trybunały” – K. Koźmian, Pisma, s. 116..

Jednym z przejawów tej choroby, jaka opanowała umysły szlachty w XVIII wieku, była, według Koźmiana, moda na naśladowanie prawniczego języka, stroju i sposobu bycia prawników. Małe dzieci uczono czytać, dając im teksty manifestów. Młodzież zabawiała się, ćwicząc szermierkę słowną na wzór prawniczych sporów. W szkołach analizowano teksty znanych prawników, a przykłady ilustrujące omawiane zagadnienia najczęściej pochodziły z dzieł jurystów. Nawet język miłości opanowały zwroty prawnicze, których znajomość świadczyła o mądrości i inteligencji, znacznie zwiększając szanse każdego zalotnika. Płeć piękna bowiem, jako zawsze bardziej skłonna do ulegania wszelkim nowościom, nie chciała być inaczej kochana jak tylko według form prawniczychTamże, s. 116, tam też autor przedstawia niechlubną rolę kobiet w rozwoju pieniactwa: „Młode Dziewice przynosząc mężom w posagu zbutwiałe szpargały nieśmiertelney Pieni, im szukać godnych swego rodu Oblubieńców. Osierocone wdowy – iedne ścigane od tych niebezpiecznych, nie wdziękami ale maiątkiem. Ich zachwyconych zalotników, albo kosztownemi zapisami smutną w pożyciu okupowały spokoyność; lub spiesząc na zapasy po sądach i Trybunałach i tam do zwycięzkiego wdzięków swoich wozu, wiążąc Sędziów i Patronów. Płeć swoiey sprawiedliwości i Krain pomnażały ohydę”; patrz też tenże, Pamiętniki, s. 358, gdzie Koźmian, pisząc o poważaniu dla pieniaczy, tak przedstawia ówczesne kobiety: „Tego rodzaju znaczenia za wzorem mężów zapragnęły i kobiety. Nierzadką było rzeczą widzieć je intrygujące po sądach, włóczące się po kondescencjach, przewodniczące napadom na granice sąsiedzkie”..

W związku z ogromnym zapotrzebowaniem na znawców prawa osoby parające się nim zawodowo stały się bardzo pożądane w towarzystwie i wodziły rej podczas wszelkich spotkań i uroczystości. Miasta trybunalskie uznano za stolice smaku i mądrości, z których, zdaniem Koźmiana, czerpano inspiracje w dziedzinie mody, zwyczajów i języka. Szlachcic pieniacz to nowy wzór do naśladowania, wypierający dawne wzorce rycerskie. Każdy, kto chciał zasłużyć na podziw i szacunek, musiał regularnie stawać w szranki sądowe i nieustępliwie walczyć o swoje, a jeszcze lepiej o cudze mieniePor. K. Koźmian, Pamiętniki, s. 358: „Skażenie zdrowego pojęcia o rzeczach, ignorancja do tego stopnia doszła, że takiego za najrozumniejszego mniemano i czczono, który jaki majątek dla siebie wypieniał i cudzą krzywdą, chociażby nieszczęśliwych wdów i sierot, spanoszył się”.. Osoba, która dla własnego spokoju rezygnowała ze swoich pretensji, dobrowolnie oddając drugiej stronie sporne dobra, albo rezygnowała z możliwości powiększenia swojego majątku kosztem innych, gdyż sumienie jej nie pozwalało na powiększanie majątku cudzym kosztem, nie zasługiwała na szacunek. Takie osoby były przedmiotem pogardy i stawały się pośmiewiskiem dla innychK. Koźmian, Pisma, s. 116..

Swoją obszerną analizę pieniactwa kończy Koźmian takim stwierdzeniem: „Gdzie się Duch Prawnictwa wzmaga tam kłótnie, tam niespokojność, tam między najbliższemi krewnemi zwady i walki sądowe bo pienia iest pierworodną Prawnictwa córką (...) Pienia albowiem cóż iest innego? Jeżeli nie ciągła walka tych którzy maiątku szukaią z temi, którzy go maią Tamże, s. 132..

Powszechna zgoda wśród ówczesnych pisarzy, dotycząca skali i przejawów pieniactwa wśród szlachty, kończy się, gdy każdy z nich próbuje ustalić przyczyny tego zjawiska. Chociaż niektóre ze wskazanych przyczyn pojawiają się w analizach kilku autorów, to jednak inaczej rozkładają oni akcenty przy ocenie wagi danego czynnika.

Według Jana Duklana Ochockiego były trzy główne przyczyny rozwoju pieniactwa wśród szlachty:

  • koszty, czyli tania procedura, która sprawiała, że nawet uboga szlachta mogła się poddawać temu nałogowi;
  • palestra, której wielka liczba koncentrująca się przy każdej jurysdykcji sądowej nastręczała się każdemu potencjalnemu klientowi;
  • honor; każdy szlachcic stawiał sobie za punkt honoru pognębić i zwyciężyć za każdą cenę przeciwnika, co sprawiało, że wbrew rozsądkowi procesowano się zawzięcie w sprawach, w których przedmiot sporu miał wartość mniejszą niż 20 złotych, nie godząc się za nic na umorzenie sprawyJ. D. Ochocki, Pamiętniki, t. I, s. 53..

Kajetan Koźmian uznał, że zbyt duża liczba adwokatów przyczyniała się do nasilenia zjawiska pieniactwaPatrz K. Koźmian, Pisma, s. 125: „Nie znała ludzkość tyle chorób, póki nie miała tylu lekarzów, bo naturalną iest rzeczą iż umieiętność sztuki iakowey, prowadzi każdego do szukania sposobności yey użycia, a gdy się ta nie nastręcza, sama sobie szukaiąc żywiołu, wpada w uroienia (...) żołnierz tęskni do Woyny – kupiec do Morza i handlu – Rolnik do Wioski – uczony w Prawie do Spraw bo bez nich, ani swego talentu nieokaże, ani swoiey korzyści doydzie (...)”. Postulował więc zmniejszyć liczbę adwokatów, a wówczas zmniejszy się liczba napływających do sądu spraw, co według niego zastosowali z dobroczynnym skutkiem Francuzi.. Poza tym czynnikiem niebagatelną rolę odgrywała moda na procesowanie się, która sprawiła, że walka w sądowych szrankach stała się ulubioną rozrywką szlachty, taką jak hazard w wieku następnymK. Koźmian, Pamiętniki, s. 358: „Pieniactwo stało się namiętnością narodową, ze wszystkimi znamionami dzisiejszego zapału graczy giełdowych lub karcianych”.. Również niejasne i niejednokrotnie sprzeczne ze sobą przepisy prawa ziemskiego służyły pomocą pieniaczom i stanowiły ich oręż w walce ze spokojnymi sąsiadamiTamże, s. 358..

Stanisław August Poniatowski wskazywał możliwość odwoływania się od wyroków Trybunału Koronnego i wznowienia postępowania pod byle pretekstem, a przez to nieskończoność procesów, jako główną przyczynę rozwoju pieniactwa wśród szlachtyPamiętniki króla, t. II, s. 31..

Stanisław Staszic uważał zaś, że to złe prawo oraz brak skutecznej egzekucji wyroków mnożą kłótnie, a przez to liczbę spraw w sądach. Nieprecyzyjność obowiązujących norm prawnych i fatalny stan archiwów, w których przechowuje się dokumenty obywateli, kuszą wręcz, zdaniem Staszica, pieniaczy do szukania majątku kosztem spokojnych obywateliS. Staszic, Uwagi nad życiem Jana Zamoyskiego, Wrocław 1952, s. 80 i n..

Dwóch spośród wyżej wymienionych autorów winą za rozwój pieniactwa wśród szlachty obarczyło adwokatów. Czynnikiem sprawczym miała być ich zbyt duża liczba. Niewątpliwie łatwość w dostępie do usług adwokackich mogła mieć wpływ na liczbę spraw wpływających do sądu. Jednakże aby ten wpływ był znaczący dla rozwoju analizowanego zjawiska, powinien być spełniony dodatkowy warunek, mianowicie duża konkurencja na rynku usług adwokackich powinna spowodować spadek cen ich świadczenia. Wówczas nawet niezamożni klienci, których nie byłoby stać na wynajęcie drogiego patrona, a sami nie czuli się na siłach, by się zmagać z meandrami prawa ziemskiego, mogli występować do sądu z pomocą adwokata, przyczyniając się do natężenia pieniactwa. Tanie usługi palestry przyczyniałyby się do większej skłonności szlachty do procesowania się nawet w drobnych sprawach. Tak się jednak nie stało. Owszem, usługi adwokackie były łatwo dostępne, lecz ich cena nie stała się aż tak niska, by wywołać falę pieniactwa, czy przynajmniej w sposób znaczący przyczynić się do jego powstaniaAnaliza fragmentarycznych danych dotyczących kosztów usług palestry trybunalskiej nie pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, że w tym okresie nastąpiło istotne obniżenie cen na ich świadczenie. Możemy jedynie mówić o pewnej stabilizacji cen, po okresie ich dynamicznego wzrostu w XVII wieku, patrz: Percepta podczas sesji trybunalskich 1634–1701, rkps Archiwum Państwowego w Lublinie, zespół Trybunał Koronny Lubelski, sygn. 6, k. 1, 2 i 5, oraz Księga rozchodów bernardynek w Lublinie z lat 1756–1759, rkps Biblioteki im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie, sygn. 46, karty nienumerowane i Regestr percepty i expensy confraternitatis Literatorum do r. 1780, rkps Biblioteki im. Hieronima Łopacińskiego, sygn. 76, k. 2, 36–40.. Przeciwnie, w tym okresie szlachta nie ustawała w narzekaniu na zbyt drogie usługi patronów, żądając ustawowego ograniczenia opłat pobieranych przez palestrę. Planowano nawet wprowadzenie urzędowej taksy za poszczególne czynności dokonywane przez adwokatów, by ukrócić ich chciwośćZbiór pism, do których były powodem Uwagi nad życiem Jana Zamoyskiego, b. m. w. 1788, t. 3, s. 39 (autor nieznany); por. też M. Janiszewska, Spory wokół finansowania palestry w Polsce stanisławowskiej, (w:) Podstawy materialne państwa. Zagadnienia prawno-historyczne, red. D. Bogacz, M. Tkaczuk, Szczecin 2006, s. 617, gdzie autorka opisuje też projekt przejęcia przez państwo obowiązku utrzymywania adwokatów. Patrz też W. Bednaruk, O palestrze trybunalskiej, jej dochodach i majątkach, (w:) Szkice z dziejów adwokatury lubelskiej. 90-lecie Izby Adwokackiej w Lublinie, red. P. Sendecki, Lublin 2009, s. 51.. Pomysł ten jednak nie doczekał się realizacji, zamiast cennika wprowadzono do przysięgi składanej przez palestrę trybunalską zobowiązanie, że patron nie będzie domagał się nadmiernego salarium i zadowoli się zapłatą oferowaną przez klientaVolumina Legum (VL.), t. VI, s. 223 i t. VII, s. 327.. Co oczywiście nie wpłynęło na koszt usług adwokackich.

Argumentem na rzecz słuszności tezy o nadmiernej liczbie adwokatów jako głównej przyczynie rozwoju pieniactwa mógłby być fakt, że po ustawowym zmniejszeniu liczby członków palestry trybunalskiej w 1768 roku nastąpiło pewne, czasowe zresztą, uspokojenie sytuacji w sądachVL., t. VII, s. 327.. Jednakże nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy to właśnie ten czynnik sprawił, że w okresie stanisławowskim zmniejszyła się liczba spraw w sądachKoźmian twierdził, że to wrażenie, jakie na szlachcie wywarł pierwszy rozbiór Polski, przyniosło pewne otrzeźwienie, por. tenże, Pisma, s. 116.. Należy bowiem uwzględnić też inne czynniki, takie jak reforma wymiaru sprawiedliwości przeprowadzana w tym okresie oraz rozbiory, które sprawiły, iż zmniejszyła się liczba potencjalnych klientów sądów najwyższych.

Drugą przyczyną rozwoju pieniactwa miała być według Ochockiego tania procedura. Problem jednakże w tym, że koszty postępowania przed szlacheckimi sądami wcale nie były niskie. Źródła z tego okresu pełne są żądań ustawowego ograniczenia wysokości opłat pobieranych przez sądy i ich kancelarie za dokonywanie poszczególnych czynności. Problem faktycznego zawyżania opłat wynikał z tego, że raz ustalone stawki obowiązywały bardzo długo, niekiedy ponad sto lat, a w tym czasie postępowała dewaluacja pieniądzaPrzykładowo Konstytucja z 1578 roku, powołująca do życia Trybunał Koronny, nakazała, by pobierał on opłaty od każdego dekretu w wysokości 15 groszy, patrz VL., t. II, s. 185, w tym czasie była to suma, za którą można było nabyć pół beczki (270-litrowej) piwa (buty w tym okresie kosztowały 26,5 gr, wół – 4 zł pol., gęś – 2 gr), por. Historia Polski w liczbach. Gospodarka, red. F. Kubiczek, Warszawa 2006, t. II, s. 34 i n. Sto lat później obowiązywała ta sama stawka opłat sądowych w trybunale, a ceny wzrosły wielokrotnie (przykładowo para butów kosztowała średnio 90 gr, beczka piwa ponad 100 gr, a wół 30 zł pol.), tamże.. Sądy więc, które utrzymywały się z pieniędzy wpłacanych przez strony, samowolnie podwyższały wysokość opłat, szczególnie dotyczyło to trybunałówFragmentaryczne dane dotyczące faktycznie pobieranych opłat pozwalają stwierdzić, że sędziowie rekompensowali sobie wzrost cen podnoszeniem opłat, których wysokość znacznie przekraczała wskaźnik inflacji – w 1638 roku średnio od strony pobierali ponad 20 zł pol., zamiast 15 gr, por. Percepta Trybunału Koronnego Lubelskiego Anni 1638, rkps APL, sygn. 6, k. 4, a w 1684 już ponad 60 zł pol., por. Percepta Trybunału Koronnego Lubelskiego Anni 1684, rkps APL, sygn. 6, k. 5. Podobnie postępowali urzędnicy sądowi, przykładowo woźny, który za doręczenie pozwu otrzymywał początkowo od powoda buty i jedzenie, a później 1 grosz za każdą milę, jaką musiał przebyć w drodze do miejsca doręczenia pozwu, w 1683 roku pobiera za wykonanie tej usługi od 6 do 18 zł pol. – patrz Regestr Percepty, k. 36, i J. Rafacz, Dawny proces polski, Warszawa 1925, s. 82.. Proceder ten rozwijał się pomimo zagrożenia wysokimi karami, jakie można było nałożyć na urzędnika czy sąd pobierających opłaty wyższe od dozwolonychJ. Rafacz, Dawny, s. 219..

W 1726 roku sejm, próbując zahamować niekontrolowany wzrost wysokości opłat pobieranych przez sądy, wprowadził nową tabelę, w której określił stawki za poszczególne czynności. Cennik ten urealnił wysokość opłat sądowych, gdyż wcześniejszy, który obowiązywał już od dawna, sprawiał, że stawki urzędowe były symboliczne, a te faktycznie pobierane stały się astronomicznie wysokie. Nakazano, by przed każdą sesją sądu wywieszać na tablicy tabelę z wysokością opłat i kar sądowych, a osobom żądającym więcej niż przewidziała ustawa grożono surowymi karamiVL., t. VI, s. 226 i n.

Wprowadzony cennik opłat za poszczególne czynności Trybunału Koronnego przewidywał, że kancelaria może pobierać od strony za wydanie dekretu od 6 do 46 złotych, w zależności od rodzaju sprawy, jaką rozpatrywał sąd. Do tego dochodziły opłaty za wpisanie sprawy do rejestru sądowego (1 zł pol.), od blankietu na pozew (6 gr), od pieczęci (1 zł pol.), woźnemu za doręczenie pozwu (od 2 do 6 zł pol.), woźnemu za złożenie relacji o złożeniu pozwu (5 zł 2 gr). Oprócz wyżej wymienionych za każdą czynność kancelarii, taką jak: wypisy, oblaty, obdukcje, zgłoszenia itp., trzeba było zapłacić od 1 do 4 zł pol.Tamże; por. też Księga rozchodów. Po zsumowaniu tych kwot okazuje się, że strona występująca do sądu musiała zapłacić od kilkudziesięciu do stu złotych samych kosztów sądowych. To nie było mało, jak na tamte czasy, jeśli się zważy, że jednowioskowy szlachcic mógł uzyskać ze swojego folwarku rocznie kilkaset złotych dochoduÓwczesny folwark, z którego dochód był podstawą zysków szlachty, przeciętnie obejmował powierzchnię kilkudziesięciu hektarów (od 35 do 70), przy powszechnym stosowaniu systemu trójpolowego można było zasiać żyto na kilkunastu hektarach, rzadko więcej jak 20. Żyto było najczęściej uprawianym zbożem, jego wydajność z ha wynosiła wówczas ok. 800 kg, z czego na sprzedaż przeznaczano nie więcej jak 60%. Wynika z tego, że z jednego folwarku szlachcic mógł przeznaczyć na sprzedaż od 3 do 6 łasztów żyta (1 łaszt żyta = 2190 kg), co przy ówczesnej cenie ok. 100 zł pol. za łaszt dawało roczny zysk rzędu 300–600 zł pol., por. Historia Polski, t. II, s. 23..

Opłaty sądowe nie były więc tak niskie, jak nas przekonuje Ochocki, i raczej nie zachęcały do pieniactwa, ale i tak nie satysfakcjonowały pracowników sądów, którzy się z nich utrzymywali. Dlatego sądy w dalszym ciągu próbowały obciążać strony dodatkowymi kosztami, pobierając opłaty za czynności nieprzewidziane w tabeli i nakładając na uczestników postępowania i ich pełnomocników wysokie kary pod byle pretekstem. Urzędnicy kancelarii zaś, według Kitowicza, za ustawową stawkę pracowali tak opieszale, że ten, kto chciał, by jego sprawa została załatwiona szybko i skutecznie, musiał wysupłać dodatkowo kilka złotych, dopiero wówczas zabierali się ochoczo do pracyJ. Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego, Wrocław 1951, s. 230.. Próby walki z nadużyciami nie przynosiły większych rezultatów. Dopiero kiedy w czasach stanisławowskich zarówno sędziowie, jak i pracownicy kancelarii uzyskali prawo do pobierania pensji ze skarbu państwa, a opłaty sądowe nie trafiały do ich kieszeni, udało się zapanować nad tą patologiąVL., t. VII, s. 300, 322 i t. X, tab. II..

Pisząc o kosztach ponoszonych przez szlachtę w związku z jej zamiłowaniem do pieniactwa, nie możemy się ograniczać do samych opłat sądowych, które stanowiły tylko niewielką część wszystkich wydatków związanych z popieraniem sprawy. Doliczyć do tego trzeba wynagrodzenie adwokata, utrzymanie w mieście siebie i ewentualnie świadków przez wiele dni, co w sumie mogło narazić stronę na koszty rzędu tysięcy złotychPrzykładem może tutaj służyć pewien szlachcic, który mając sprawę w trybunale, przebywał w Lublinie w 1691 roku przez kilka tygodni i wyliczył, że pobyt ten wraz z kosztami procesu naraził go na wydatki przekraczające sumę 3 tysięcy zł pol., por. Expensa Rozne, podczas Trybunału Anno 1691 w Lublinie y na sprawowanie rzeczy, rkps APL, sygn. 6, k. 3. Pamiętać należy, że koszty utrzymania w XVIII wieku znacznie wzrosły, choć wydatki tego rzędu ponosiły strony tylko w przypadku procesowania się przed sądami najwyższymi. Sprawa tocząca się przed sądem niższej instancji nie była aż tak kosztowna..

Porównując wydatki ponoszone przez szlachtę w związku z toczącym się postępowaniem z przeciętnymi dochodami posesjonatów w tym okresie, stwierdzić należy, że większości z nich nie stać było na taką ekstrawagancję. Pieniactwo było więc nałogiem bardzo drogim, który doprowadził do ruiny wiele majątków szlacheckich w tym okresiePatrz K. Koźmian, Pamiętniki, s. 356 i J. D. Ochocki, Pamiętniki, t. I, s. 136..

Stanisław August Poniatowski uznał, że główną przyczyną rozwoju pieniactwa w XVIII wieku była nieskończoność toczących się procesów, wynikająca z możliwości odwoływania się od wyroków Trybunału Koronnego oraz wznawiania zakończonego już postępowaniaPamiętniki Króla, t. II, s. 31.. Intencją XVI-wiecznych reformatorów szlacheckiego sądownictwa było utworzenie sądu najwyższego, rozstrzygającego w sposób ostateczny wszelkie spory. I takim właśnie sądem dla Korony był utworzony w 1578 roku Trybunał Koronny oraz dla Litwy powołany trzy lata później Trybunał Litewski. Od ich dekretów nie można się było odwołać do innego sądu. Zdarzało się jednak, że wyroki trybunałów były uchylane przez sąd sejmowy, gdy zapadły dekret wydano z rażącym naruszeniem prawa lub bez podstawy prawnej. I to właśnie orzeczenia wydawane bez podstawy prawnej, mające charakter prejudykatów, zwane vim legis sapiunt, wzbudzały wśród szlachty najwięcej kontrowersji i w konsekwencji doprowadziły do wzmiankowanych przez Stanisława Augusta zmian. W przekonaniu szlachty trybunał, wydając dekret bez oparcia na konkretnym przepisie prawa, dokonywał aktu stanowienia normy prawnej i przez to wkraczał w kompetencje sejmu, który był organem prawodawczym w państwie. Żądano więc, by trybunały orzekały wyłącznie na podstawie obowiązujących przepisów prawa. Sejm dwukrotnie, w l627 i 1638 roku, zakazał wydawania dekretów bez podstawy prawnej, stanowiąc, że sprzeczne z tym zakazem wyroki nie mają mocy prawnej i nie podlegają egzekucjiVL., t. III, s. 263 i 444.. Jednocześnie jednak sejm nie wskazał organu uprawnionego do kasowania dotkniętych wyżej wskazaną wadą wyroków. W praktyce najczęściej czynił to sąd sejmowy, a niekiedy trybunał następnej kadencji. Brak jednoznacznego ustawowego uprawnienia do znoszenia dekretów trybunalskich wyrokami sądu sejmowego skłaniał do protestów szlachtę, która słusznie zauważała, że nie można zastąpić jednego bezprawia innym, i żądała, by sejm zajął się tą sprawą i jednoznacznie ją uregulowałPor. W. Maisel, Trybunał Koronny w świetle laudów sejmikowych i konstytucji sejmowych, CPH 1982, nr 2, s. 91 i n., patrz też H. Lisczyk, Trybunał Koronny w opiniach sejmików ziemskich (1578–1648), (w:) Dawne sądy i prawo, red. A. Lityński, Katowice 1984, s. 61..

Kwestią dekretów vim legis sapiunt sejm zajął się po raz kolejny w 1726 roku i powtarzając po raz trzeci zakaz ich wydawania i egzekwowania, wyznaczył organ uprawniony do ich kasowania. Odtąd miały się tym zajmować trybunały następnych kadencjiVL., t. VI, s. 224, wyjątek stanowiły dekrety wykonane i zaakceptowane przez strony.. Kiedy już wskazano jednoznacznie organ uprawniony do kasowania ostatecznych wyroków trybunalskichPor. H. Lisczyk, Trybunał, s. 61, który stwierdził, że stosowana wcześniej przez sąd sejmowy, zadworny i same trybunały praktyka sprawiła, iż dekrety trybunalskie nie miały charakteru ostatecznych., ruszyła lawina pozwów, mających na celu obalenie zapadłych wcześniej dekretów. Zarzut braku oparcia orzeczenia na wyraźnej podstawie prawnej był przy tym często pretekstem, który służył pieniaczom do kontynuowania sporu, co wcześniej było bardzo utrudnionePamiętniki Króla, t. II, s. 31..

Inną instytucją znaną wcześniej, ale rzadko dopuszczaną do stosowania, ze względu na niedostateczne uregulowanie ustawowe, było wznowienie procesu. Warto o niej wspomnieć, gdyż jej stosowanie na szerszą skalę zaczęło się również po uchwaleniu korektury z 1726 roku i niewątpliwie przyczyniło się do rozwoju zjawiska pieniactwa w analizowanym okresieTak J. Rafacz, Dawny, s. 196.. Wznowienie zakończonego już prawomocnym wyrokiem postępowania mogło nastąpić, gdy jedna ze stron, zazwyczaj przegrana, odnalazła nowy dokument, który mógł wpłynąć na treść rozstrzygnięcia danej sprawy. Wówczas strona, która weszła w posiadanie takiego dokumentu, mogła pozwać swojego przeciwnika przed sąd orzekający wcześniej w danej sprawie i tenże powinien wydać nowy wyrokJ. Rafacz, Dawny, s. 196..

Konstytucja z 1726 roku, wzmiankując, że do sądów trafia coraz więcej spraw wznawianych na podstawie de noviter repertis documentis, nakazała, by strona, która powołuje się na nowo odnalezione dokumenty, złożyła przysięgę, iż ani ona sama, ani jej patron dowodu tego nie zataili i nie mogli go wcześniej zdobyćVL., t. VI, s. 224.. Jednocześnie ustawa stanowiła, że powtórnie tej samej sprawy nie można wznowić na podstawie nowo odnalezionych dokumentów. Jednakże sądząc po liczbie protestów szlachty zawartych w laudach sejmikowych, można stwierdzić, że zarówno strony, jak i same sądy nie stosowały się do zakazu powtórnego wznowienia postępowania pomimo wysokich kar przewidzianych dla osób łamiących ten zakazPor. J. Michalski, Reforma sądownictwa na sejmie konwokacyjnym 1764 roku, (w:) Między wielką polityką a szlacheckim partykularzem. Studia z dziejów nowożytnej Polski i Europy, red. K. Wajda, Toruń 1993, s. 304..

Możliwość kasowania prawomocnych orzeczeń trybunalskich pod pretekstem braku oparcia dekretu na wyraźnej podstawie prawnej oraz wznowienia zakończonych już prawomocnym wyrokiem postępowań doprowadziła do wzrostu niepewności w obrocie prawnym. Wyroki szlacheckich sądów najwyższych, które dotychczas kończyły postępowanie, mogły być wzruszane przez trybunały następnej kadencji, obradujące w innym składzie. Nadzieja na zmianę niekorzystnego dekretu wpłynęła z kolei na postawę szlachty wobec prób egzekucji wyroków. Skoro pojawiła się szansa na uchylenie orzeczenia, strona przegrana robiła wszystko, by nie dopuścić do egzekucji, licząc, że następny trybunał będzie dla niej łaskawszy. W ten sposób nakręcała się spirala pieniactwa wśród szlachty.

Zjawisko to nie mogłoby się rozwinąć w pełnej krasie, gdyby nie nieprecyzyjność norm prawnych, które wielokrotnie zmieniane i uzupełniane, były często sprzeczne ze sobą, a postulat kodyfikacji prawa nie mógł doczekać się realizacji. Istotne znaczenie dla rozwoju pieniactwa miały również przewlekła i nieskuteczna egzekucja, fatalny stan archiwów oraz słaba znajomość prawa wśród znacznej części sędziów. Pisano o tym już tak wiele, że zbędne wydaje się udowadnianie wpływu tych czynników na destrukcję szlacheckiego wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji również na rozwój analizowanego zjawiska. Jednakże problemy te istniały w całym okresie Rzeczypospolitej szlacheckiej, a do rozwoju pieniactwa na taką skalę doszło dopiero w XVIII wieku.

Podobnie rzecz się ma z honorem, wymienianym przez Ochockiego – szlachta w tym okresie raczej nie stała się bardziej honorowa, niż była wcześniej. Przeciwnie, współcześni publicyści narzekali na upadek wartości takich jak honor, poczucie przyzwoitości, uczciwość czy wspaniałomyślność. Zastąpiły je zawiść, zazdrość, chciwość i małostkowośćPatrz A. Rzewuski, O formie rządu republikańskiego myśli, Warszawa 1790, s. 145.. Chociaż w rozumieniu takim, jakie nam przedstawił Ochocki – gdzie punktem honoru miało być pognębienie przeciwnika procesowego i zwycięstwo za wszelką cenę – można uznać, że rzeczywiście ten czynnik wywierał istotny wpływ na rozwój pieniactwa. Proces stawał się w tej sytuacji polem wzajemnej rywalizacji, dostarczał emocji i rozrywki, nie tylko samym stronom, ale również obserwatorom. Na dalszy plan schodził przedmiot samego sporu, bardziej liczył się wynik konfrontacji, a zwycięzca chodził w glorii chwały należnej wielkim bohaterom. W czasach gdy polityka nie zajmowała już tak wiele uwagi w umysłach elit, a wojny toczyły się z dala od naszych granic, zainteresowanie salą sądową rosło i pozwalało zabić nudę dnia codziennego. Zapanowała więc moda na procesy. Osoby toczące spory sądowe stały się pożądane w towarzystwie, ich relacje z sal sądowych budziły zainteresowanie zarówno pań, jak i panów, a tematem większości rozmów były procesy – kto z kim się sądzi i o co. Im głośniejszy proces, tym lepiej, im trudniejszy przeciwnik, tym wyższa stawka, a zwycięstwo cenniejsze. O tym, jaki wpływ może mieć moda na zachowanie (nie zawsze racjonalne) dużych grup ludzi, a nawet całych społeczeństw, nie trzeba w dzisiejszych czasach nikogo przekonywać. Mechanizm, jaki oddziaływał w tym okresie na społeczność szlachecką, obserwowano wielokrotnie w dziejach ludzkości. Oto rzadka elitarna przyjemność dostępna tylko dla najpotężniejszych ludzi w kraju, jaką było obalanie wyroków trybunalskich, stała się po 1726 roku dostępna dla szerokiej rzeszy średniozamożnej szlachty. Każdy więc, kogo było stać na dobrego adwokata, mógł sobie pozwolić na coś, co do niedawna zarezerwowane było tylko dla magnatów. Rosnący popyt na usługi adwokackie sprawił zaś, że ich liczba zwiększała się, a duża konkurencja doprowadziła do podziału na tych najlepszych, których dochody rosły, i tych gorszych, oferujących usługi taniej, a przez to dostępnych dla każdego.

Trudno dziś jednoznacznie określić, która ze wskazanych przyczyn najbardziej przyczyniła się do rozwoju pieniactwa wśród szlachty w XVIII wieku. Zresztą ich katalog wydaje się niepełny, wskazani autorzy pominęli między innymi korupcję w wymiarze sprawiedliwości i związaną z tym stronniczość sędziów, które z jednej strony potęgowały u przegranych poczucie krzywdy i chęć odwetu, a z drugiej dawały nadzieję, że nawet przegraną sprawę można wygrać, wspierając swe wątłe dowody odpowiednim datkiem. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że przełomowym wydarzeniem dla rozwoju opisywanego zjawiska było uchwalenie reformy z 1726 roku, która otworzyła furtkę umożliwiającą obalanie wyroków trybunalskich. To wydarzenie było impulsem do rozwoju pieniactwa, które bazując na niedoskonałym prawie, niewykształceniu sędziów, bałaganie w archiwach i nieskutecznej egzekucji, mogło się w pełni rozwinąć, a kiedy zapanowała moda na procesowanie się, nic już nie mogło powstrzymać sądów przed zalewem pozwów.

0%

Informacja o plikach cookies

W ramach Strony stosujemy pliki cookies. Korzystanie ze Strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Możecie Państwo dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies w przeglądarce internetowej w każdym czasie. Więcej szczegółów w "Polityce Prywatności".