04
2017
kwiecień
W następnym numerze
Prenumerata
Miesięcznik Palestra
Orzecznictwo Izby Karnej i Izby Wojskowej Sšdu Najwyższego
Rocznik OSN w sprawach karnych
Kontakt
Kolegium
www.palestra.pl środa, 26 kwietnia 2017
*strona główna

Witamy na stronach internetowych miesięcznika „Palestra”

„Palestra” to czasopismo o ponad stuletniej tradycji
i ugruntowanej wysokiej pozycji w nauce prawa.

Po krótkim okresie ukazywania się w 1910 r. we Lwowie, powstało na nowo w 1924 r., założone przez adwokatów stołecznych. Wkrótce stało się jednym z najważniejszych czasopism prawniczych w Polsce. Wznowione po okresie wojny i stalinizmu wpisało się na stałe w dzieje i teraźniejszość prawa i Adwokatury.

Skupiało i skupia wokół siebie grono wybitnych prawników związanych zarówno z praktyką jak i nauką prawa.  

Zapraszamy na nasze strony

 

PIERWSZE ROCZNIKI "PALESTRY" 

W związku z przypadającą 1 marca 2014 r. 90 rocznicą wydania pierwszego zeszytu "Palestry" warszawskiej oraz 104 rocznicy wydania pierwszego zeszytu "Palestry" lwowskiej zamieszczamy wersję elektroniczną owych pierwszych roczników "czasopisma palestry polskiej"

                      




*aktualności

2011-04-20
Książkowe wydanie felietonów "Bez togi" śp. adw. Stanisława Mikke, byłego redaktora naczelnego "Palestry"

Redakcja „Palestry” uprzejmie informuje, że ukazało się wydanie książkowe felietonów
"Bez togi" pióra śp. adw. Stanisława Mikke, zmarłego w wyniku katastrofy smoleńskiej
redaktora naczelnego „Palestry”. 
 

 



2011-04-10
Po roku...

Mija rok od tamtego sobotniego poranka, kiedy cała Polska została porażona straszną wiadomością o katastrofie samolotu prezydenckiego. Przez pierwsze godziny szok mieszał się z nadzieją, tym bardziej że początkowo informowano raczej o wypadku niż katastrofie. Później odebrano nam nadzieję, choć jeszcze przez jakiś czas poszukiwaliśmy na wszystkich kanałach informacyjnych wiadomości o cudzie. Niestety, cud się nie zdarzył. Jak Polska długa i szeroka, płynęły łzy i modlitwy. Za Tych, co zginęli i za Ich najbliższych.
Zgodnie z polską tradycją żałoba po śmierci bliskich trwa rok. Teraz kończymy okres żałoby, ale nie kończy się nasza pamięć o tych 96 Osobach na pokładzie Tupolewa, wśród których było czworo adwokatów, naszych koleżanek i kolegów, przyjaciół.
Joanna Agacka-Indecka – nasza Pani Prezes. O tak bogatej osobowości można by napisać setki, tysiące stron. Na pewno zapamiętamy Ją jako wybitnego Prezesa, który przeprowadził adwokaturę przez jeden z najtrudniejszych politycznie okresów. Rządy Joanny były mądre i wyważone. Musiała podejmować wiele trudnych decyzji. Choć nie uchylała się od osobistej odpowiedzialności za nie – wypracowywała je w atmosferze dialogu, nigdy z pozycji nieomylnego szefa. Umiała godzić zwaśnionych, a wątpiących przekonać. Pisząc te słowa, uświadomiłam sobie, że nigdy nie słyszałam Joanny mówiącej podniesionym głosem. Stanowczość – owszem, ale nie podniesiony głos. Inną Jej cechą była wszechobecna elegancja: słów, gestów, publicznych wystąpień, powitań, debat. Do tego ciepły kobiecy głos, uśmiech, modne, choć stonowane ubiory. To wszystko składało się na wielką klasę. Szczerze oddana adwokaturze, była ze wszech miar godną reprezentantką nas wszystkich.
Mniej znana jest inna piękna strona Jej działalności, pewnie dlatego, że wiedziało o niej tylko wąskie grono najbliższych. Nie sposób policzyć osób, którym bezpłatnie pomogła, wykonując zawód adwokata. Szczególną opieką otaczała kobiety – ofiary przemocy domowej albo bezrobocia. Dobry Bóg na pewno Jej to wynagrodził. W dniu Jej pogrzebu całe centrum Łodzi stanęło, a tłum odprowadzający Ją na miejsce wiecznego spoczynku nie zmieścił się na cmentarzu. Na pamięć i wdzięczność tysięcy zapracowała przede wszystkim w zaciszu swojej kancelarii, bo nigdy nie chwaliła się dobrem, które dawała, i nie oczekiwała poklasku.
Stanisław Mikke – adwokat, wieloletni redaktor naczelny „Palestry”, pisarz, uczestnik misji ekshumacyjnych w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Własnymi dłońmi wydobywał z bezimiennych grobów czaszki i szczątki polskich oficerów pomordowanych z rozkazu Stalina. Dlaczego to robił? Odpowiedź na to znajdziemy już na pierwszej stronie Jego książki „Śpij, mężny” w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Wspominając śmierć swojego stryja w łagrze w Kotłasie, pisał: „Urodziłem się po Jego śmierci, ale pamięć o tym wydarzeniu była dla mnie i jest nadal bardzo ważna. Zawsze pamiętałem, gdzie, w jakich okolicznościach i za co oddał życie. I miało to znaczący wpływ na moje wybory”.
Choć miał ogromne poczucie humoru, to w sprawach ważnych umiał być zasadniczy do bólu, zwłaszcza gdy był świadkiem bezczeszczenia szczątków pomordowanych oficerów. Jako jeden z nielicznych miał odwagę napisać o niestosownych zachowaniach niektórych znanych polityków i dziennikarzy, którzy wyjazd do tych miejsc uświęconych polską krwią traktowali jak wycieczkę. Miał ogromny szacunek do żywności, nie znosił, gdy coś marnowano. Jego postawa przywodziła na myśl Norwida („do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie…”) albo prosty gest starszych ludzi, którzy kreślą znak krzyża na chlebie przed jego rozkrojeniem.
W środowisku adwokackim był natomiast niekwestionowanym autorytetem w sprawach etyki zawodowej. Jego praca redaktorska to niekończąca się walka o połączenie wysokiego poziomu merytorycznego czasopisma z pięknem języka polskiego.
Jolanta Szymanek-Deresz i Stanisław Zając, adwokaci. Nie poznałam Ich osobiście, choć oczywiście znałam ze środków masowego przekazu, które relacjonowały Ich działalność publiczną. Posłanka i senator z dwóch przeciwnych biegunów politycznych. Wydawałoby się – ogień i woda. A jednak coś ich łączyło: służba Polsce. Chyba nie pomylę się, jeżeli powiem, że zapewne w jakimś stopniu do tej służby przygotowała Ich i uformowała adwokatura.
Jolanta Szymanek-Deresz zaledwie po pół roku od przejścia z adwokatury do polityki wspięła się na szczyty. Została szefową Kancelarii Prezydenta RP. A jednak nigdy nie odcięła się od dawnego środowiska, pozostała mu życzliwa do końca. Była świetnym dyplomatą i umiała rozmawiać z mediami. Dziennikarze do dziś wspominają, że w czasie konferencji prasowych swoim taktem rozbroiła niejedną bombę.
Stanisław Zając pasję społecznikowską realizował także w adwokaturze. Przez wiele lat działał w organizacjach walczących z plagą alkoholizmu, pomagał rodzinom uzależnionych. Gdy został posłem, a następnie senatorem, nie zapomniał o korzeniach. Wiele dobrego zrobił dla swojego Podkarpacia. Jego też żegnały rzesze prostych ludzi.
Kimże jesteś, Adwokaturo, że uwodzisz tak wybitne osobowości? Czym przyciągasz, że spośród 96 najważniejszych osób w państwie aż czworo należało do Ciebie?
Adwokatura Polska poniosła w dniu 10 kwietnia 2010 r. szczególnie dotkliwą stratę. Naszemu bólowi i solidarności z rodzinami Ofiar staraliśmy się dać wyraz w różny sposób. Nie można tu nie wspomnieć o pięknej postawie młodzieży adwokackiej. Aplikanci i młodzi adwokaci, przede wszystkim z izb warszawskiej i łódzkiej, natychmiast zorganizowali na Torwarze warty honorowe przy trumnach Pani Prezes i Mecenasa Mikke. Stali bez przerwy przez prawie dwa tygodnie, dzień i noc, z naszym Sztandarem. Kiedy patrzyłam na ich twarze, na adwokatów stojących w togach i aplikantów z opaskami ze znakiem „Adwokatura Polska”, to wiem, że adwokatura może być spokojna o swoją przyszłość. Sama niekiedy zastanawiałam się, czy młode pokolenie, zwłaszcza z dużych izb, nie jest dla sprawy Adwokatury stracone. Myślałam – większość z nich pewnie uważa samorząd za relikt przeszłości, nie interesuje ich tradycja, chcą tylko zarabiać. Jakże się myliłam. Na Torwarze zobaczyłam ludzi dumnych z przynależności do samorządu, poświęcających swój czas i wygodę, aby pełnić warty przy Ciałach adwokatów, których nawet nie zawsze mogli poznać osobiście. Dziękuję Wam, drodzy młodzi przyjaciele.
Jako środowisko zwracamy się do Rodzin i najbliższych Ofiar. Dziękujemy Wam z głębi serc za to, że daliście nam tak wybitne Osoby. Działalność na rzecz adwokatury, ojczyzny i społeczeństwa była Ich pasją i miłością, ale zabierała czas, którego mieli zawsze za mało i który, jak dziś wiemy, skończył się tak szybko. Za szybko.
W rok po katastrofie zatrzymajmy się na chwilę w zadumie nad pytaniem, jaki testament zostawiło nam tych Czworo.

Monika Strus-Wołos

2011-04-10
Tam, ponad nami

Tam, ponad nami, w obłokach-niebiosach
Jest takie okno, otwarte na życie.
Człowiek w nim staje przejrzysty jak rosa,
Którą go ziemia dotknęła o świcie.
Tam, ponad nami, teraz-wiekuisto
Sprawy są proste i nie bolą wcale.
Bo można przyjąć i darować wszystko,
Jeśli się widzi już, co było dalej.
Tam, ponad nami, kędyś-niedalecy
Trwają ci wszyscy, których wśród nas nie ma.
Żebyż tak jeszcze suche ciepło świecy
Umiało stopnieć w ufnym: „Do widzenia!”

Ewa Stawicka

strona :   1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11   12   13   14   15   16   17   18   19   20   21   22   23   24   25   26   27   28   29   30   31   32   33   34   35   36   37   38   39   40   41   42   43   44   45   46   47   48   49   50   51   52   53   54   55   56   57   58   59   60   61   62   63   64   65

(c) copyrights by Palestra.pl, all rights reserved design & powered by: abgstudio.com