7-8
2018
lipiec-sierpień
W następnym numerze
Prenumerata
Miesięcznik Palestra
Orzecznictwo Izby Karnej i Izby Wojskowej Sšdu Najwyższego
Rocznik OSN w sprawach karnych
Kontakt
Kolegium
www.palestra.pl poniedziałek, 15 października 2018
*artykuł


 Palestra 3-4/2009


Adam Redzik, dr, adiunkt UKSW, adiunkt UW (Warszawa)

Głos Prawa, Palestry czy adwokata Anzelma Lutwaka?

„Lud walczyć musi o prawo, jak o mury miasta” – zdanie to Diogenes Laërtius, autor „Żywotów i poglądów słynnych filozofów” (księga IX), przypisał greckiemu filozofowi Heraklitowi z Efezu, żyjącemu pomiędzy 540 a 480 rokiem przed Chrystusem. Stało się ono swoistym mottem jednego z najciekawszych i zarazem najbardziej kontrowersyjnych pism prawniczych doby międzywojennej – lwowskiego „Głosu Prawa”. Jak głosił dopisek pod tytułem, pismo było redagowane „przy współudziale przedstawicieli nauki i praktyki prawa przez Dra Anzelma Lutwaka, adwokata we Lwowie”. Do niedawna postać tego znakomitego obrońcy, sprawnego literata i poety, błyskotliwego krytyka i świetnego redaktora była w zasadzie zapomniana [1] , co może dziwić z uwagi na fakt, że jego pozycja w polskim świecie prawniczym okresu Drugiej Rzeczypospolitej była nader wyraźna. Potwierdza to zawartość redagowanego przez adw. Lutwaka czasopisma, ale także opinie współczesnych mu. Na przykład „nietuzinkowy” adwokat Zygmunt Hofmokl-Ostrowski pisał: znakomity publicysta i niezrównany w naszem piśmiennictwie krytyk (…), jak nikt inny umie zagłębić pióro aż do dna wulkanicznych pierwiastków zła (…) [2]. O takich postaciach nie powinno się zapominać, a jednak…

Anzelm Lutwak urodził się w Kołomyi 17 kwietnia 1877 r.[3] Był synem Mojżesza Leiba i Chaje Elki z d. Resch [4]. Miał trzech braci: Chaima Herscha (ur. 1872), Josela (ur. 1874) i Jakuba (ur. 1882) oraz dwie siostry: Rifkę (ur. 1876) i Wiktorię (ur. 1879) [5].
Wydaje się, że do szkół początkowych uczęszczał w Kołomyi. W 1895 r. ukończył Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego w Krakowie, po czym w latach 1895–1899 ukończył studia prawnicze na UJ. 6 kwietnia 1900 r. otrzymał absolutorium, a 30 czerwca 1900 r. – po zdaniu egzaminów rygoryzalnych – tytuł doktora praw (dane z Archiwum UJ). Dodać należy, że posiadanie stopnia doktora praw było – w myśl ustawy adwokackiej z 1868 r. – warunkiem sine qua non wstąpienia do adwokatury, obok odbycia siedmioletniej „kandydatury”, dziś rzeklibyśmy aplikacji adwokackiej (dwuetapowej: sądowo-patronackiej). Sprostawszy tym wymogom w 1907 r., wpisany został na listę adwokacką Lwowskiej Izby Adwokatów, by wkrótce zyskać w środowisku wysoką pozycję. Już w 1910 r. jako młody adwokat (bo zaledwie 33-letni) podjął się redagowania i wydawania czasopisma o nazwie „Palestra” – „poświęconego obronie prawa”, jak głosił dopisek [6].
W pierwszym zeszycie datowanym 1 marca 1910 r. zarysował profil nowego pisma [7]. Uczynił to w dwóch miejscach: w nienumerowanej dwustronicowej „wrzutce” [8] oraz w słowie wstępnym do pierwszego zeszytu. Owa „wrzutka” – to swoisty apel – zatytułowany „Wielmożny Panie Kolego!” Podpisany pod nim redaktor Lutwak podnosił m.in.:

      „Przed kilku miesiącami zwróciłem się okólnikiem do Kolegów adwokatów galicyjskich z inicjatywą założenia czasopisma mającego stać na straży praw, godności i niezawisłości stanu akademickiego (sic! [9]) w naszym kraju, jako też na straży praw publiczności poszukującej wymiaru prawa u władz sądowych i administracyjnych.
Dzisiaj – dzięki ofiarności kilku dobrą wolą ożywionych jednostek, przeważnie członków naszego stanu, którzy w tym celu zawiązali się w spółkę, myśl czasopisma przybrała kształty realne i oto przed WP Kolegą leży zeszyt pierwszy «Palestry»” [10].

W dalszej części przedstawił cele nowego czasopisma. Pisał, że ma „być żywym głosem żywego w naszym społeczeństwie sumienia” [11]. Redaktor zapowiedział też, że „Palestra” będzie się ukazywać w cyklu 18 zeszytów rocznie [12]. Na koniec, po informacjach dotyczących prenumeraty i sposobów opłacania oraz wspomagania finansowego pisma, poinformował, że spółka popierająca „Palestrę” zamierza dokooptować dalszych 10 członków spośród adwokatów lub kandydatów adwokatury [13]. Nie ujawnił jednak wspólników owej spółki.
Po stronie tytułowej „Palestry” znalazło się obszerne, bo liczące 6 stron „Słowo wstępne i wytyczne”, podpisane przez „Redakcję”. Jako motto umieszczono cytat z Cycerona, z „Pro Sextio”: …Boni, nescio quomodo, tardiores sunt, et, principiis rerum neglectis, ad extremum ipsa denique necessitate excitantur; ita, ut nonnunquam cunctatione ac tarditate dum otium volunt etiam sine dignitate retinere, upsi utramque ammittant”. Przypomniano tych, którzy przyczynili się do urzeczywistnienia projektu [14], scharakteryzowano sytuację polskiego prawnictwa w Galicji, po czym zwerbalizowano konkretne zadania czasopisma, które miało być „ogniwem spójni” pomiędzy stanem adwokackim a społeczeństwem [15].
Nie wszystkie artykuły publikowane w „Palestrze” były podpisane. Porównując stylistykę tekstu, wydaje się, że niemal wszystkie teksty, których autorstwa nie ujawniono, wyszły spod pióra redaktora Lutwaka. On to zamieścił w zeszycie pierwszym artykuł krytyczny wobec poczynań wydziału Izby Adwokackiej oraz Rady Dyscyplinarnej pt. „Niezawisłość adwokatury w pojęciu jej widomych głów”.
Układ periodyku był, można rzec, klasyczny. Po części artykułowej i adwokackiej zeszyty zawierały dział „Z piśmiennictwa”, w którym znajdowały się recenzje książek prawniczych, następnie dział „Z praktyki prawniczej”, w którym zamieszczono np. ciekawy przyczynek pt. „Badanie «złości» świadka” (nr 1), w końcu „Komunikaty” oraz „Sprawy bieżące i stanowe”.
W zeszycie drugim redaktor informował o „walnej bitwie” na Zgromadzeniu Plenarnym Izby Adwokackiej we Lwowie, na którym m.in. podjęto uchwałę, że działalność polityczna adwokata nie stanowi podstawy do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. W tym samym numerze późniejszy kontrowersyjny polityk – adwokat Emil Sommerstein pisał o „organizacji kandydatów adwokatury” w związku z projektem nowego urządzenia adwokatury w monarchii Habsburgów. W zeszycie nr 3 znany wiedeński adwokat Edmund Benedikt pisał o honorariach adwokackich. Do problemu niezawisłości adwokatury powrócono w zeszytach nr 3 i 4, pisząc o Najwyższym Trybunale jako „sądzie stanowym dla adwokatury” [16], na temat planowanej reformy pisał zaś adwokat z Seretu J. Kohn (nr 5). Odnotować wypada interesujące artykuły znakomitego znawcy prawa karnego Ericha Wulffena (1862–1936), prokuratora z Drezna, pisane specjalnie dla „Palestry”: O zbrodniarzu seksualnym (nr 4) oraz O sądzie przysięgłych i ławników (nr 5). W tym samym piątym zeszycie Redaktor w humorystyczny sposób wyśmiewał obrońców, którzy nie umieją redagować poprawnie pism urzędowych (Z adwokatury humorystycznej). W ostatnim, łączonym zeszycie (nr 7–8 z 1910 r.), datowanym dniem 26 lipca, Anzelm Lutwak zamieścił m.in. wyciągi z orzecznictwa Rady Dyscyplinarnej Lwowskiej Izby Adwokackiej oraz interesujące uwagi na temat statystyk adwokackich zamieszczonych w oficjalnym wydawnictwie Ministerstwa Sprawiedliwości w Wiedniu „Verordnungsblatt” z 15 lipca 1910 r. [17]
Początkowo redaktorem i wydawcą pisma „z ramienia komitetu” był wyłącznie adw. Lutwak (pierwsze dwa zeszyty). W redagowaniu numeru 3 (z 14 kwietnia) oraz 4 (z 1 maja) wspierali go dwaj lwowscy adwokaci dr Łucjan Mildwurm oraz dr Michał Wyrostek, zaś w przypadku ostatnich trzech zeszytów (5 z 23 maja; 6 z 18 czerwca oraz 7 i 8 z 26 lipca) „Palestra” powstawała przy współudziale wspomnianego dr. Wyrostka oraz znakomitego obrońcy i działacza politycznego ukraińskiego, pochodzącego z mieszanej polsko-ukraińskiej rodziny – dr. Włodzimierza Starosolskiego [18].
Przez cały okres wydawniczy siedziba redakcji i administracji „Palestry” znajdowała się na parterze w budynku przy ul. Trzeciego Maja 21 [19].
Po wydaniu numeru łączonego 7 i 8 „Palestra” przestała się ukazywać. Nie był to jednak ostatni głos lwowskiego jurysty w tej materii, ale na następną inicjatywę trzeba było czekać kilkanaście lat.
„Palestra” nie była początkiem działalności pisarskiej Lutwaka. Rozpoczął ją znacznie wcześniej, ale na nieco innym polu. Już jako aktywny działacz studencki w syjonistycznym stowarzyszeniu „Libanan”, a następnie współzałożyciel i pierwszy prezes stowarzyszenia akademickiego „Haszachar – Przedświt” w Krakowie, publikował teksty literackie. Jak wynika z „Almanachu i leksykonu Żydostwa polskiego” pierwszy felieton pt. „Z domu niewoli” – napisany w duchu syjonistycznym – opublikował w lwowskim tygodniku „Przyszłość”, z którym wkrótce podjął stałą współpracę. W tym czasie zredagował też pierwszy manifest akademickiej młodzieży narodowo-żydowskiej, ogłaszając w nim postulat żydowskiego renesansu pod hasłem „Prawem naszym – zmartwychwstanie” [20]. W latach 1901–1903 – w czasie trzyletniego pobytu w Wiedniu – dr Lutwak wstąpił do „wolnego związku” Jung-Jüdischer Klub [21], zaprzyjaźniając się przez tę organizację ze znakomitym austriackim poetą, prozaikiem i dramaturgiem Stefanem Zweigiem (1881–1942) – autorem m.in. popularnych w Polsce „24 godziny z życia kobiety” i „Niecierpliwość serca” oraz Marcinem Buberem (1878–1965) [22], potem znanym żydowskim filozofem – współtwórcą filozofii dialogu („Ja i ty”), do której nawiązywał m.in. ks. Józef Tischner. W okresie tym Lutwak opublikował wiele artykułów i wierszy w wiedeńskim czasopiśmie „Die Welt”, a także w lwowskim „Wschodzie” [23]. Jednocześnie podjął współpracę z wiedeńskimi czasopismami prawniczymi, takimi jak „Gerichtschalle” redagowane przez M. Breitensteina oraz „Zentralblatt für juristische Praxis”, założone i redagowane przez Leo Gellera. W późniejszych latach teksty publicystyczne drukował w lwowskiej „Chwili”.
Początkowo Anzelm Lutwak był zafascynowany ideałami syjonistycznymi, ale z czasem poróżnił się z galicyjskimi działaczami syjonistycznymi i stał się w zasadzie asymilatorem [24]. Zwalczał przejawy rasizmu i antysemityzmu oraz skrajnego pozytywizmu prawniczego.
W latach poprzedzających wybuch Wielkiej Wojny lat 1914–1918 oraz kilku następnych dr Lutwak angażował się w działalność Lwowskiej Izby Adwokackiej. Przez sześć lat był członkiem wydziału izby (czyli zarządu), a także egzaminatorem podczas egzaminów sędziowskich. W okresie obrad Komisji Kodyfikacyjnej RP nad projektem prawa o adwokaturze przygotowywanego przez Jana Jakuba Litauera, który nota bene nigdy nie wszedł w życie, Lutwak brał udział w posiedzeniach (jako delegat izby lwowskiej), domagając się zachowania niezawisłości oraz wolnoprzesiedlności adwokatury [25]. Wkrótce powrócił do pomysłu utworzenia trybuny wolnej myśli prawniczej, ale przy zaangażowaniu do współpracy możliwie szerokiego grona wybitnych jurystów. Zamysł wcielił w życie w 1924 r., kiedy to prasę drukarską opuścił pierwszy zeszyt „Głosu Prawa” (dalej: GP) datowany 15 kwietnia 1924 r.
Strona tytułowa nowego czasopisma informowała, że pismo „wychodzi dwa razy w miesiącu [26], redagowane przy współudziale komitetu redakcyjnego przez Dra Anzelma Lutwaka”. Z kolei wydawcami z ramienia „komitetu wydawniczego” byli adwokaci lwowscy dr Eugeniusz Gołogórski i dr Juliusz Rosengarten, z których po dwóch latach został tylko Rosengarten, a kilka miesięcy później na stronie tytułowej przestało się pojawiać nazwisko i tego wydawcy. Mimo posługiwania się tajemniczymi terminami „komitet redakcyjny” i „komitet wydawniczy” redaktor Lutwak nie podał składu tych ciał.
W pięciostronicowym słowie wprowadzającym zatytułowanym „W drogę”, poprzedzonym przywołanym na początku cytatem z Heraklita, który pojawiał się na stronie tytułowej każdego zeszytu, oraz ustępem z preambuły do konstytucji z 17 marca 1921 r. [27] redaktor [28] napisał m.in.:

„Jesteśmy pokoleniem skąpanym w potopie krwi jednej z najmściwszych w dziejach ludzkości wojen bratobójczych. (…) Zmieniła się karta Europy. Tu i ówdzie przesunęły się granice w fizycznej naturze tego globu. Kilka narodów uciemiężonych – na czele ich Polska – odzyskały byt niepodległy, samoistny. (…)” [29]

Po uwagach na temat państwa, które uznał za „tworzywo sumienia ogólno-ludzkiego” i „organizację równych i wolnych w obliczu prawa”, poruszył kwestię sądownictwa, podkreślając, że jest ono „najbardziej dośrodkowo działającym narządem organizmu państwowego, powołanym do wyrównywania przeciwieństw i starć indywidualnych względem prawa i dobra ogólnego”. Zapytał, czy owo powołanie jurysdykcji sądowej i administracyjnej połączonej z „rzecznictwem prawnym” jest realizowane? W dalszej części przypomniał brak równouprawnienia adwokatury w poszczególnych dzielnicach i szczególnie złe położenie jej w dzielnicy poaustriackiej. Skrytykował też opieszałość ministerstwa w sprawie ujednolicenia prawa adwokackiego, którego projekty przygotowane przez małopolskie izby adwokackie „od czterech lat pleśnieją”. „Musimy się wreszcie dźwignąć z łoża niemocy i ostatkiem sił dobyć głosu…” – apelował do adwokatów galicyjskich, a na koniec dodawał:
„Zarówno prawnikom praktykującym, jak i całemu społeczeństwu brak dotąd organu przez znawców prawa redagowanego, któryby nie poprzestawał na analityce interpretacyjnej, na spekulacji konstrukcyjnej, na scholastyce i doktrynie prawa, a dążył do uzdrowienia i uwewnętrznienia spowierzchowionego pożycia prawnego w ustawodawstwie, w rządzie, w wymiarze sprawiedliwości i wszechnictwie prawnem.
Do tego celu zmierzać i w tem dążeniu adwokaturę ze społeczeństwem zespolić: oto posłannictwo niezależnego, bezpartyjnego – Głosu prawa.
Bronić adwokatury niezawisłej, zwalczać pod jej egidą bezprawie, użyczać głosu prawa skrzywdzonemu, głosem prawa zapalać do czynów sprawiedliwości, – uprawiać jedyne dla wszystkich i wszystkich jednoczące prawo człowiecze: oto czem służyć pragniemy społeczeństwu i Państwu!
Bo prawo żyje! Prawo chce i musi być wysłuchane! Prawo ma głos!…”
Cel zarysowany w sposób jakże literacki, a sam tenże – jakże szczytny; jakże „czło-
wieczy”.
Oceny pierwszego zeszytu – jeszcze dość skromnego nie tylko objętościowo, ale i nazwiskami autorów – były pozytywne, o czym świadczy podziękowanie zamieszczone na ostatniej stronie zeszytu drugiego. Szerszego ocenienia GP podjął się na łamach „Przeglądu Prawa i Administracji” (nr 7–9 z 1924 r.) sędziwy profesor Ernest Till – ukrywający się pod skrótem „E.T.”.
Zauważył on m.in., że pismo zawiera bardzo interesujące teksty oraz że redagowane jest „z wielkim nakładem pracy i godną uznania starannością w wyborze tematów”. Jednocześnie dodał, iż jest ono wybitnie wojownicze, co w sytuacji trudnego położenia państwa może powodować pewne restrykcje. Ocenę z PPiA zauważył redaktor Lutwak, który na łamach zeszytu nr 11–12 z 1924 r. podziękował za uwagi nestora polskich cywilistów, ale jednocześnie podniósł, że różni się z nim poglądem co do oceny sytuacji wyjątkowości położenia państwa:

„[…] Wierzymy, że Państwu żywotnie potrzeba «wojowniczych nawoływań» o prawo. […] wielka muzyka nie może obyć się bez dysharmonii. Zgrzytami naszymi tedy nie wypadamy z chóru, lecz dostrajamy się owszem do całości, do sytuacji… Pojmujemy też zresztą, iż może nadal obok naszej istnieć ideologia przeciwna – twierdząca, że lud – nie musi walczyć o prawo jak o mury miasta… Jakoś to będzie… Tout s’arrangera! Wybaczając otóż ideologii tej, że dziś jeszcze istnieje, prosimy o wzajemne dla naszej rozgrzeszenie”.

Redakcja i administracja czasopisma do połowy lat trzydziestych mieściły się przy ul. Sykstuskiej 38 [30], a następnie przy Senatorskiej 4.
Nie brakowało w piśmie błyskotliwych tekstów literackich, jak chociażby ten wydrukowany w 1925 r. pióra redaktora Lutwaka pt. „Rozmowa dwojga miarodajnych osób o wielkim procesie”. Rozmówcami byli: publiczność i przewodniczący trybunału. W zeszycie 7 z 1931 r. przy okazji aprobującej oceny kontrowersyjnych acz ważnych dzieł byłego sędziego i adwokata Waltera Rode na temat sądownictwa „Justiz-Fragmente” oraz „Knoepfe und Voegel” Anzelm Lutwak pisał m.in.:

„[…] wszakże był kiedyś ktoś wielki i boski, co objawił naszemu światu: Nie sądźcie, iżbyście nie byli sądzeni!… Bo cóż znaczyło wówczas „sądzić” – jaka była interpretacja i doktryna? – Ta sama, co dzisiaj jeszcze poprzez tysiąclecia: sądzić znaczy «pomścić naruszenie prawa» – nie zaś krzywdę ludzką naprawić, łzę otrzeć, duszę pocieszyć… On zaś chciał sąd nierozumnej zawiści zastąpić sądem Swoim – sądem serdecznego miłosierdzia i za to przez sąd nierozumnej zawiści na krzyżu umęczony został” [31].

Brzmi to dość zaskakująco, gdy już wiemy o syjonistycznych niegdyś poglądach Lutwaka.
Inny błyskotliwy tekst pt. „Boya do Komisji Kodyfikacyjnej” ukazał się w zeszycie 4–5 z 1932 r. Lutwak zainspirowany kolejnym felietonem „prawniczym” Tadeusza Boya-Żeleńskiego – przypomnijmy, że ten znakomity literat i krytyk był lekarzem – formułuje postulat powołania Boya do Komisji Kodyfikacyjnej RP (dalej: KKRP), czego – jak zauważa – nie zabrania ustawa z 3 czerwca 1919 r. o KKRP, bo nie wprowadza wymogu wykształcenia prawniczego. Pomysł – można rzec – kpiarski. Jednakże, gdy zaczniemy wgłębiać się w teksty Boya, owo wrażenie musi ustąpić miejsca refleksji. Lutwak zauważył, że ustawodawstwo mu współczesne, a dzisiejsze tym bardziej, pomijając fakt, że jest nadmierne, stało się „prawem dla prawników, wypracowywanym jakoby pod dewizą: prawnicy sobie”. Redaktor wyłuszcza za Boyem niedorzeczności z Kodeksu postępowania karnego z 1928 r. dotyczące „odroczenia” wykonania kary śmierci do wyleczenia skazanego z choroby (jeżeli w międzyczasie na takową zapadł), czy – w przypadku kobiety – upływu 3 miesięcy od urodzenia dziecka. Ubolewa nad tym, że KKRP przywróciła w trzecim czytaniu projektu kodeksu karnego karę śmierci, którą w drugim czytaniu wykreślono. Potępia tę karę, pisząc: „wogóle nie chcemy aby wieszano!”. Zauważa, że Boy rozwiązuje w życiodajny sposób, ze wstrząsającym efektem, najcięższe dla prawników problemy prawne, np. w „felietonach” takich jak: „Dziewice konsystorskie”, „Piekło kobiet” i „Nasi okupanci”. Na koniec jeszcze raz podkreśla „pewne kwalifikacje prawodawcze Boya – wskrzesiciela w Polsce współczesnej monteskjuszowskiego «Ducha Praw», którego jak chleba powszedniego daj nam dzisiaj, Panie!”.
„Głos Prawa” szybko zyskiwał przychylność odbiorcy, do czego przyczyniła się też sprawna strategia działalności nie tylko redakcyjnej, ale i kolportażowej redaktora. Powoływał on delegatów GP na określone okręgi, np. w zeszycie 4 z 1924 r. informował, że delegatami GP na Kraków zostali adwokaci Seweryn Gottlieb i Józef Woźniakowski. Z czasem utworzono przy GP Komitet Opiniodawczy „Głosu Prawa”, którego opinie potem publikowano. Redaktor Lutwak dbał też, żeby poszerzyć przedmiotowo grono odbiorców. Przejawem tego było utworzenie już w 1925 r. działu, w którym prezentowano orzecznictwo sądowe. Publikowano też projekty regulacji, np. w tym samym 1925 r. opublikowany został Projekt ustawy postępowania karnego autorstwa prof. UJK Juliana Nowotnego.
Pismo stało się popularnym periodykiem prawniczym z duszą. Zaś tą były spinające całość teksty i komentarze Redaktora. Owe „oceny” rzeczywistości przyczyniały się niejednokrotnie do „skonfiskowania” zeszytu lub fragmentu zeszytu przez coraz czujniejszą w latach trzydziestych cenzurę. Sam zaś Lutwak w latach trzydziestych reklamował swoje pismo dopiskiem „Organ niezależnej myśli prawnej”.
Układ periodyku był początkowo mało oryginalny. W części pierwszej zamieszczano – często po wstępie redaktora Lutwaka – „rozprawy i artykuły prawnicze”, następnie „artykuły różnej treści” (w następnych latach dział ten nazwano „artykuły i sprawozdania z pożycia korporacyjnego i prawnego”, gdzie znajdowały się też wspomnienia pośmiertne), następnie „orzecznictwo” i w końcowej części „zapiski literackie”, czyli recenzje i noty informacyjne o publikacjach. Po kilku latach pojawił się też dział – nowość w polskich pismach prawniczych – „Felietony prawnicze”, a w nim m.in. „Z skrytki wolnych myśli”, „Chroniczna sprawiedliwość”, „Z niebezpiecznych wypadków w ruchu sądowym”, „Z manowców sprawiedliwości”.
Wśród publikujących na łamach pisma Lutwaka byli niemal wszyscy najwybitniejsi polscy cywiliści, procesualiści, karniści, administratywiści, konstytucjonaliści, a także teoretycy i historycy prawa. Często pojawiały się teksty sprawozdawcze ze zjazdów prawniczych, odczytów i posiedzeń KKRP. Redaktor dbał też o to, aby informować o składach rad adwokackich i o wszystkim ważnym co działo się w dziedzinie prawa, a nade wszystko adwokatury.
Wśród tekstów historyczno-prawnych odnajdujemy artykuł dr. Jana Adamusa, ucznia Oswalda Balzera, pt. W sprawie stosunku prawa ludowego do kodyfikacji prawa prywatnego (nr 9–10 z 1925), interesujące opracowanie docenta UJK, a po wojnie prof. UMK i UW, Karola Koranyiego pt. Kastracja w świetle średniowiecznych pomników prawa (z. 6–8 z 1938) oraz artykuł prof. Jerzego Stefana Langroda pt. Goethe jako adwokat (nr 4, 7 i 8 z 1927) [32].
Spośród artykułów z zakresu prawa konstytucyjnego odnotować wypada Rozważania konstytucyjne wybitnego znawcy przedmiotu prof. UJK Stanisława Starzyńskiego (nr 4–5 z 1934), które dotyczą projektu zmiany konstytucji, czy interesujące opracowanie Artura Millera pt. Zasady przyszłego ustroju Trzeciej Rzeszy (nr 12 z 1933). Z zakresu teorii prawa publikował m.in. późniejszy znany uczony i prof. UJ Jerzy Lande – Sprawa teorii prawa (nr 7–8 do nr 11 z 1933). W zeszycie nr 1–2 z 1938 r. ukazał się natomiast artykuł późniejszego wybitnego uczonego, znawcy prawa narodów Manfreda Lachsa pt. Prawo jako system norm.
Z grupy opracowań poświęconych prawu karnemu wymienić można artykuł zawierający postulaty reformy procesu karnego autorstwa prof. Stefana Glasera, który wygłoszony został na III Zjeździe Prawników Polskich w Katowicach (nr 1–3 z 1936), tegoż samego autora O wymogach rewizji i aresztu (nr 1–2 z 1938), tekst rozpoczynającego swoją twórczość naukową, późniejszego twórcy pojęcia „ludobójstwo”, Rafała Lemkina pt. Przestępstwa polegające na wywołaniu niebezpieczeństwa międzypaństwowego jako delicta iuris gentium (nr 10 z 1933), oraz opracowania adw. Jakuba Vogelfangera pt. Wyższa konieczność. Rozważania z pogranicza prawa i filozofii (nr 7 z 1927) i docenta UJK Zdzisława Papierkowskiego pt. Granice obrony oskarżonego w procesie karnym (z. 9–10 z 1935).
Z tekstów cywilistycznych, których opublikowano najwięcej, trudno dokonać wyboru. Wymienimy więc kilka – wydaje się – najbardziej interesujących, jak prace prof. USB w Wilnie Eugeniusza Waśkowskiego: Nowe idee w kodeksie zobowiązań – tekst napisany z okazji 10-
-lecia „Głosu Prawa” (nr 6 z 1934) oraz artykuł dedykowany prof. Allerhandowi pt. Ochrona posiadania podług projektu prawa rzeczowego (nr 6–8 z 1938). Dedykowanym GP z okazji tego samego jubileuszu jest też artykuł znakomitego romanisty i cywilisty z UJ prof. Stanisława Wróblewskiego o indosie pozornym (nr 12 z 1934), tekst Zygmunta Fenichela pt. Charakterystyka przepisów o umowie o pracę w kodeksie zobowiązań (nr 1–2 z 1934) [33], a także opracowanie sędziego SO w Krakowie dr. Ignacego Rosenblütha (po wojnie Ignacego Różańskiego) pt. Błąd i podstęp w kodeksie zobowiązań (nr 7–8 z 1934). Przywołać wypada choćby przykładowe teksty prof. UJK Maurycego Allerhanda, który na łamach GP publikował dość często: Stanowisko ustawy o prawie autorskim wobec praw już zgasłych (nr 5–6 z 1928), Wpływ kodeksu karnego na prawo prywatne (nr 7 z 1932), Sąd polubowny w okresie przejściowym (nr 4 z 1933), Indywidualny nadzór w spółce akcyjnej (nr 4–6 i 7–9 z 1936), Zwolnienie duchownych od przysięgi (nr 3–5 z 1939), a także artykuły Franciszka Xawerego Fiericha: Obligatoryjna odpowiedź na pozew w projekcie polskiej procedury cywilnej (nr 21–22 i 23–24 z 1925), Stanisława Gołąba: Ochrona prawna w polskiej ustawie autorskiej (nr 9 z 1926), Problem winy w „Warszawiance” i w „Nocy Listopadowej” Wyspiańskiego (nr 5 z 1931), Przekleństwo nowelizacji (nr 8–9 z 1932) i Technika kodyfikacyjna (nr 3 z 1933), Józefa Skąpskiego: Przeoczenia w kodeksie postępowania cywilnego (nr 1 z 1931), Fryderyka Halperna: O zastawie rejestrowym (nr 3–4 i 5–6 z 1928), Włodzimierza Dbałowskiego: Plagiat i krytyka niedozwolona (nr 5–6 z 1927) i Na marginesie prawa małżeńskiego (nr 1 z 1932), Izraela Bleia: Zagadnienie kontraktów realnych w projekcie polskiego kodeksu cywilnego (nr 10 z 1931) i Umowa przedwstępna w kodeksie zobowiązań (nr 1 z 1934), prof. UJK, a po wojnie UJ, Kazimierza Przybyłowskiego: Rozporządzenia ostatniej woli u osób całkowicie ubezwłasnowolnionych (nr 11–12 z 1935) oraz ówczesnego docenta UJK a potem profesora Mieczysława Honzatki interesujące opracowanie pt. Polski kodeks handlowy (nr 11 z 1933).
W zeszycie nr 5–6 z 1928 r. zamieścił artykuł pt. Sukcesja państw w odniesieniu do zobowiązań prywatno-prawnych wykładowca London School of Economics and Political Science dr Hersch Lauterpacht (1897–1960). Uczony ten był dobrze znany lwowskiemu środowisku prawniczemu, gdyż urodził się w podlwowskiej Żółkwi, a studia prawnicze rozpoczynał na lwowskim Wydziale Prawa, kończył zaś w Wiedniu. Stanisław Edward Nahlik wspominał, że w 1925 r. był rywalem Ludwika Ehrlicha do objęcia Katedry Prawa Politycznego na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie po profesorze Stanisławie Starzyńskim [34]. Potem zrobił ogromną karierę naukową w dziedzinie prawa międzynarodowego w Wielkiej Brytanii w University of Cambridge.
Publikowali też inni uczeni europejscy. Np. w zeszycie nr 1–3 z 1936 r. na temat polskiego prawa zobowiązań wypowiedział się znany cywilista, profesor uniwersytetu niemieckiego w Pradze dr Ernst Swoboda [35].
W bogatej bibliografii GP odnaleźć można artykuły z zakresu prawa pracy, ubezpieczeniowego, autorskiego, handlowego, przemysłowego, podatkowego [36], międzynarodowego [37]. Nie było chyba tematyki prawniczej, która nie gościłaby na łamach lutwakowskiego pisma. Oprócz wymienionych publikowali także: Maurycy Axer, Antoni Władysław Bartz, Juliusz Besseches, Maurycy Fruchs, Marian Głuszkiewicz, Włodzimierz Godlewski, Antoni Górski, Jan Gwiazdomorski, Jerzy Jodłowski, Jan Korzonek, Rudolf Langrod, Józef Litwin, Bogusław Longchamps de Berier, Zygmunt Nagórski, Seweryn Paneth, Leon Peiper, Roman Piotrowski, Emil Stanisław Rappaport, Henryk Ritterman, Seweryn Rosmarin, Stefan Rosmarin, Władysław Siedlecki, Józef Skąpski, Bronisław Stelmachowski, Ernest Till [38], Jerzy Trammer i wielu innych.
Odnotować wypada, że zeszyt nr 6–8 z 1938 r. był swoistą księgą pamiątkową dedykowaną – jak głosił napis na stronie przedtytułowej – „Maurycemu Allerhandowi w hołdzie z okazji 70. urodzin”. W tomie, oprócz fotografii jubilata, dwustronicowego tekstu laudacyjnego pióra Lutwaka, życiorysu oraz tekstu Jana Jakuba Litauera pt. Maurycy Allerhand jako kodyfikator, znalazło się dwadzieścia artykułów dedykowanych wybitnemu uczonemu juryście [39].
Jako ciekawostkę można odnotować, że Anzelm Lutwak nie był jedynym publikującym w okresie międzywojennym Lutwakiem-prawnikiem. Czasami na łamach krakowskiego „Głosu Adwokatów” publikował Alfred Lutwak. Już wówczas pomylono tych autorów. Otóż „Gazeta Sądowa Warszawska” przypisała w numerze 30–31 z 1934 r. artykuł krakowskiego Lutwaka, na temat kobiet w adwokaturze, lwowskiemu Lutwakowi. Ten natychmiast zareagował – nade wszystko dlatego, że był zwolennikiem szerokiego dopuszczenia kobiet do wykonywania zawodu adwokata – w przeciwieństwie do swojego młodszego krakowskiego „imiennika”. Tegoż przedmiotowy artykuł „Uderzenie na alarm” był na wskroś antyfeministyczny, a autor „namiętnym przeciwnikiem kobiet w adwokaturze” – jak charakteryzował go Antagonista, który dodawał, że Alfred Lutwak czyni to „zanim sam jeszcze do niej doszedł, i odmawia im w czambuł wszelkiego do adwokatury uzdolnienia, ja zaś wśród niezbyt jeszcze licznych adeptek tego zawodu spotykałem już takie, którym niejeden adwokat mógłby talentu i wiedzy prawniczej pozazdrościć…” [40].
Wypada odnotować, że Anzelm Lutwak był inicjatorem i współorganizatorem utworzenia we Lwowie w 1933 r. apolitycznego „Koła Adwokatów Żydów”, dla którego przygotował statut, w którego zarządzie zasiadał, a na łamach GP informował o działalności stowarzyszenia [41].
„Głos Prawa” ukazywał się w latach trzydziestych nieregularnie, często w zeszytach łączonych. Za „wojownicze” artykuły miewał problemy z cenzurą, ale trwał, ciesząc się niesłabnącym poparciem znacznej części polskiej jurysprudencji, judykatury i palestry. Ostatni zeszyt GP (nr 3–5) ukazał się wiosną 1939 r.
Wybuch II wojny światowej zastał redaktora Lutwaka we Lwowie. Nie udało się odtworzyć jego ostatnich lat życia. Co robił w czasie okupacji sowieckiej Lwowa lat 1939–1941? Prawdopodobnie był w mieście. Według wybitnego znawcy problematyki zagłady Żydów lwowskich prof. Jakuba Honigsmana dr Anzelm Lutwak został zamordowany we Lwowie około 1942 r. [42], co potwierdza też relacja naocznego świadka Shoah we Lwowie dr. Filipa Friedmana [43].
Nawiązując do postawionego w tytule pytania, przyznać należy, że odpowiedź na nie jest łatwa. Czasopisma redagowane przez Anzelma Lutwaka były nie tylko naukowe, nie tylko korporacyjne, nie tylko autorskie. Były, a w szczególności „Głos Prawa” [44], zwierciadłem polskiego środowiska prawniczego, trybuną wolnej myśli prawniczej, z której niejednokrotnie płynęła podana w błyskotliwy sposób krytyka. Może dziś niektóre teksty Redaktora wydają się nazbyt patetyczne, nazbyt idealistyczne, ale ich cel to walka o ius i o dobre lex – któremu przyświeca racjonalność, słuszność i sprawiedliwość.

PRZYPISY:

[1]  W czasie obchodów 90-lecia Odrodzonej Adwokatury Polskiej została przypomniana i jako jedna z nietuzinkowych postaci polskiej palestry umieszczona na wystawie „Adwokaci Polscy Ojczyźnie” oraz w towarzyszącym wystawie albumie (Warszawa, NRA 2008, s. 204–205).

[2]  Z. Hofmokl-Ostrowski, Adwokat i ciernie (rozmyślania), „Forum”, nr 19, listopad 1931, s. 11.

[3] Dane z Archiwum UJ.

[4] W akcie urodzenia imię jego zapisano jako Anselen. Nazwisko zapisywano czasami jako Litwak. Urodzenia 1865–1905, Małżeństwa 1877–1902, 1894, 1895, Zgony 1865–1894, 1898–1905, Województwo Stanisławowskie, AGAD Zespół 300; zob. http://data.jewishgen.org/wconnect/wc.dll?jg~jgsys~jripllat2 [12 marca 2009].

[5] Ibidem. Część rodzeństwa zmarła w dzieciństwie.

[6] Prawdopodobnie jedyny kompletny egzemplarz tejże „Palestry”, w wersji zmikrofilmowanej skopiowanej z kompletu znajdującego się w Bibliotece Lwowskiego Narodowego Uniwersytetu im. Iwana Franki (dawnej Biblioteki Uniwersyteckiej Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie), znajduje się w zasobie Biblioteki Narodowej w Warszawie.

[7] W tym czasie we Lwowie ukazywał się redagowany przez prof. Ernesta Tilla „Przegląd Prawa i Administracji” oraz będące niejako kontynuatorem cenionej „Reformy Sądowej”, upadłej po śmierci redaktora Romualda Lewandowskiego – „Czasopismo Krajowego Związku Sędziów we Lwowie” (ukazujące się w nierównych cyklach w latach 1909–1914). W polskich bibliotekach nie ma prawdopodobnie żadnego kompletu tego czasopisma. Znany autorowi komplet znajduje się w zasobie Bibliotece Lwowskiego Narodowego Uniwersytetu im. Iwana Franki. 

[8] Na pierwszej nienumerowanej karcie informowano, że 5 marca 1910 r. o 4 po południu odbędzie się w Wielkiej sali ratuszowej Zwyczajne Walne Zgromadzenie Członków Lwowskiej Izby Adwokatów.

[9] Wydaje się, że jest to pomyłka drukarska, gdyż redaktorowi zapewne chodziło o stan adwokacki. 

[10]  Jak zauważał: Skromne na razie rozmiary wydawnictwa dostosowane są do skromnych na razie środków. Mimo to wiara nasza w przyszłość i rozwój „Palestry” jest dostatecznie uzasadniona.

[11] I dodawał: Proszę sobie uświadomić zawczasu, że jest to pierwsza – jeśliby się nie powiodło, to niezawodnie ostatnia – u nas próba założenia czasopisma tego rodzaju i że natomiast przy należytym materyalnem i moralnem poparciu i dostatecznem współpracownictwie naszego stanu, czasopismo to może nie tylko zapobiedz nie jednej krzywdzie, lecz i czasem spełnić może misję dla stanu adwokackiego w równej mierze jak i dla całego społeczeństwa zbawienną – misję dźwignięcia adwokatury i wymiaru sprawiedliwości u nas na wyższy poziom przez wzmocnienie poczucia praw i obowiązków w społeczeństwie, a tymsamem przez podniesienie etyki społecznej. Apel kończył słowami: Dzisiaj tedy – oddając WPanu Koledze pierwszy zeszyt „Palestry” – tem więcej śmiem liczyć na poparcie ze strony WPana Kolegi: poparcie materialne, moralne i przez współpracownictwo, za które w miarę możliwości płacić będziemy. 

[12] Napis na stronie tytułowej informował: Wychodzi w 18-tu zeszytach rocznie, w odstępach czasu około 20-to dniowych. Prenumerata (tylko roczna) z przesyłką K 9 -, za granicą K 11 -. Cena jednego zeszytu 60 hal. 

[13] Udział wynosił 100 koron, ale każdy wspólnik zobowiązany był w wypadku potrzeby do dopłat tylko w granicach do podwójnego udziału, czyli dalszych 200 k. Zgłoszenia udziałów przyjmowała administracja.

[14] Poinformowano ponownie, że: pismo to zawdzięcza swe urzeczywistnienie inicjatywie i życzliwości grona członków stanu par excelance do obrony prawa powołanego: członków stanu adwokackiego. O tej inicjatywie, o sferze społecznej, wśród której potrzeba tego pisma odezwała się samotwórczem „stań się!” świadczy jego nazwa. Lecz formuła „obrona prawa” – łącząca się z nazwą pisma i wszystką myśl jego w dwóch słowach ogniskująca, niechaj świadczy o tem, jak daleko ta myśl wybiega poza interes stanowy inicjatorów...

[15] W zamierzeniu Lutwaka „Palestra” winna: być idealnym ogniwem spójni między zawodową obroną prawa, t.j. stanem adwokackim, a społeczeństwem, którego obrona prawa jest stanowi temu zawierzoną; przyczynić się wedle skromnych sił naszych do poprawy warunków bytu tak w adwokaturze, jak i w urzędzie sędziowskim; zbliżyć te dwa szczytne zawody jak najbardziej ku sobie, przysporzyć wzajemnego zaufania i uznania, zdobyć dla adwokatury w interesie społeczeństwa te dziedziny wymiaru prawa, które dotychczas są dla niej niedostępne, a przez to wymiar prawa w naszym kraju udoskonalić.

[16] Na temat adwokatury zob. też: Nowy etap w praktyce poniżania adwokatury, nr 4, s. 61 i n.;
A. Lutwak, Niebezpieczny projekt ustawodawczy, nr 6.

[17] Z których dowiadujemy się np., że z końcem roku 1909 r. w państwie austro-węgierskim było 2689 adwokatów, z czego w okręgu wiedeńskim 540, praskim 529, a galicyjskim 972 (w tym 249 w izbie krakowskiej, 464 w izbie lwowskiej, 159 w izbie samborskiej i 100 w izbie przemyskiej). 

[18] Zob. biogram w „Słowniku biograficznym adwokatów polskich”, t. II, z. 3–4, s. 475–476.

[19] Dodać wypada, że do numeru 4 pismo drukowane było w Drukarni Udziałowej we Lwowie (przy ul. Kopernika 20), zaś od numeru 5 (z 23 maja 1910 r.) do ostatniego w Drukarni Polskiej we Lwowie (przy ul. Chorążczyzna 31). 

[20] Almanach i leksykon Żydostwa polskiego, t. I–II, red. Roman Goldberg, Lwów 1937–1938, kolumna 727 (numerowane były kolumny – dwie na stronie – a nie strony). Zob. też: Polski słownik judaistyczny. Dzieje – kultura – religia – ludzie, t. II, Warszawa 2003, s. 69 – biogram autorstwa Rafała Żebrowskiego.

[21] Oprócz wymienionych niżej w organizacji działali też m.in.: pochodzący z Drohobycza znany grafik i ilustrator książek Maurycy Lilien (wł. Ephraim Moses Lilien) (1974–1925), żydowsko-austriacki dziennikarz, pisarz i filozof Nathan Birnbaum (1864–1837) oraz austriacko-żydowski dziennikarz, publicysta oraz polityk syjonistyczny Berthold Feiwel (1875–1937). 

[22] Martin Buber dzieciństwo spędził we Lwowie.

[23]  Kilka utworów, w tym sonet pt. „Astarte und Jehowah” ukazały się w „Judischer Almanach”, wydanym w 1903 r. przez wspomnianych Feiwla i Bubera.

[24]  Por. Polski słownik judaistyczny, t. II, s. 69.

[25]  Almanach i leksykon Żydostwa polskiego, kolumna 728.

[26]  W kolejnych zeszytach informowano już, że „wychodzi raz na miesiąc”. W następnych latach drukowane były zeszyty zawierające numerację podwójną lub potrójną.

[27]  „…Pragnąc Jej byt niepodległy, potęgę i bezpieczeństwo oraz ład społeczny utwierdzić na wiekuistych zasadach prawa i wolności, pragnąc zarazem zapewnić rozwój wszystkich Jej sił moralnych i materialnych dla dobra całej odradzającej się ludzkości, wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej równość, a w pracy poszanowanie, należne prawa i szczególną opiekę Państwa zabezpieczyć”.

[28]  Tekst jest autorstwa redaktora Lutwaka ukrywającego się pod „pseudonimem” (L) umieszczonym na początku tekstu, choć całość podpisał „Redakcja”. Takie oznaczanie autorstwa swoich tekstów Lutwak stosował wielokrotnie w kolejnych zeszytach.

[29]  I dalej: proklamowano Ligę Narodów, ogłoszono wszędzie konstytucje, przywdzialiśmy okazałe białe togi republikańskie… (…) Po walce wszystkich przeciwko wszystkim, sroży się w świtach jutrzenki swobody, walka wszystkiego przeciwko wszystkiemu; walka wiedzy z postępem, konfesji z etyką, polityki z dobrem ogółu, opieki społecznej i dobroczynności z ludzkością i miłosierdziem, ustawodawstwa z prawidłami sumienia i logiki, wymiaru sprawiedliwości z przyrodzonemi prawami człowieka… (…) Żyjemy w okresie znieczulenia dla odwiecznych zasad prawnych człowieczeństwa, (…)

[30]  W latach 1924–1927 administracja znajdowała się prawdopodobnie w mieszkaniu adw. Rosengartena przy ul. Sykstuskiej 15, redakcja zaś u adw. Lutwaka przy ul. Sykstuskiej 38.

[31]  Zob. też Z. Hofmokl-Ostrowski, Adwokat i ciernie (rozmyślania).

[32] Przedruk w „Palestrze” 2006, nr 11–12, s. 142–148 (cz. 1), 2007, nr 1–2, s. 180–184 (cz. 2),
nr 3–4, s. 171–176 (cz. 3).

[33]  Wypada wymienić też tego autora: Pojęcie „dobrych obyczajów” w prawie polskiem, GP 1934, nr 1 i 2.

[34]  S. E. Nahlik, Przesiane przez pamięć. W rodzinnym gnieździe, Kraków 1987, s. 241. Zob. też:
A. Redzik, Nauczanie i nauka prawa politycznego w Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, „Przegląd Sejmowy” 2007, z. 5, s. 114.

[35]  E. Swoboda, Uwagi do polskiego prawa zobowiązań, GP 1936, nr 1–3, s. 10–20.

[36]  Np. Stefana Rosmarina (po wojnie Rozmaryna), Obowiązek podatkowy, GP 1935, nr 3–4 i 5–6.

[37]  Np. wspomnianego Manfreda Lachsa, Problem wojny gospodarczej na tle współczesnego prawa narodów (nr 7–8 z 1935), czy Juliana Makowskiego, Rewizja traktatów na tle Paktu Ligi Narodów (nr 10–11 z 1927).

[38]  O zespolenie nauki i praktyki prawa. Głos Prof. Ernesta Tilla, GP 1925, nr 9–10 s. 215 i n.

[39]  Autorami tych opracowań byli: Eugniusz Waśkowski, Stanisław Gołąb, Stefan Glaser, Leon Peiper, Roman Piotrowski, Zygmunt Fenichel, Ignacy Rosenblüth, Heinrich Freund, Seweryn Rosmarin, Stefan Rosmarin, Adam Daniel Szczygielski, Henryk Ritterman, Karol Koranyi, Władysław Siedlecki, Juliusz Lauer, Józef Mieser, dr J. Tauber, Jakub Vogelfanger, Antoni Władysław Bartza i Jerzy Jodłowski.

[40]  Szerzej zob. Alfred Lutwak, Uderzenie na alarm, „Głos Adwokatów” 1934, nr 5; Anzelm Lutwak, Jeszcze o kobietach w adwokaturze, „Głos Adwokatów” 1934, s. 145–146.

[41]  Stowarzyszenie to współtworzyli m.in. Leib Landau, Ozjasz Feder, Karol Einäugler. Powstało 11 lipca 1933 r., a w maju 1937 r. zmieniło nazwę na „Stowarzyszenie Adwokatów Żydów”.

[42]  Zob. J. Honigsman, Zagłada Żydów lwowskich (1941–1944), przekład i opracowanie A. Redzik, Warszawa, ŻIH 2007, s. 78; w wersji ukraińskiej: Я. Хонігсман, Катастрофа львівского єврейства (1941–1944), Львів 2003, s. 45; w wersjach angielskiej: Y. Honigsman, The catastrophy of Jewry in Lvov, Lvov 1997, s. 60.

[43]  F. Friedman, Zagłada Żydów lwowskich, Łódź 1945, s. 33.

[44]  Autor biogramu Lutwaka w „Almanachu i leksykonie Żydostwa polskiego” pisał o „Głosie Prawa”: „(pismo) poświęcone jest zarówno omawianiu problemów, związanych z ustawodawstwem polskim i orzecznictwem sądów polskich, jako też zwalczaniu przesądów i nieprawości, ujawniających się w dziedzinach pożycia społeczno-prawnego, w szczególności zaś zwalcza zakusy antysemityzmu i rasizmu w życiu korporacyjnym adwokatury. Najwybitniejsi profesorowie prawa i prawnicy zawodów praktycznych tj. adwokaci i sędziowie, bez różnicy wyznania, współpracują w tym miesięczniku”. Zob. Almanach i leksykon Żydostwa polskiego, kolumna 728.






(c) copyrights by Palestra.pl, all rights reserved design & powered by: abgstudio.com