7-8
2018
lipiec-sierpień
W następnym numerze
Prenumerata
Miesięcznik Palestra
Orzecznictwo Izby Karnej i Izby Wojskowej Sšdu Najwyższego
Rocznik OSN w sprawach karnych
Kontakt
Kolegium
www.palestra.pl sobota, 19 stycznia 2019
*artykuł


 Palestra 1-2/2004


Andrzej Tomas

Adwokat Maria Budzanowska w 16. rocznicę śmierci

Wiadomość o śmierci Pani Mecenas Marii Budzanowskiej przyszła do Piotrkowa Trybunalskiego w ostatnim dniu lutego 1988 roku, w mglisty i deszczowy ranek.

Wiedzieliśmy już, że nieuleczalna choroba wyrwie ją z naszych szeregów, ale nie przypuszczaliśmy, iż tak szybko.

Jeszcze miesiąc wcześniej rozmawiała ze mną o konieczności krótkotrwałego leczenia.

Maria Teresa Budzanowska wykonywała w latach 1957–1978 zawód adwokata w Zespole Adwokackim w Piotrkowie Trybunalskim, w tym mieście mieszkała na stałe oraz prowadziła do 1982 roku część swojej działalności politycznej.

W 1988 roku byłem kierownikiem Zespołu Adwokackiego w Piotrkowie Trybunalskim i wiedziałem, że środowisko nasze weźmie udział w uroczystościach pogrzebowych, mimo że nie omieszkano mi przekazać niezwłocznie do wiadomości informacji o niechętnym stosunku ówczesnych władz do naszego udziału w tych uroczystościach.

Kiedy wszedłem do Zespołu, były już obecne koleżanki – przybyłe niezwłocznie po dotarciu wiadomości – adw. Jola Uniszewska wystąpiła o zorganizowanie najbardziej zaangażowanego udziału środowiska, zaś adw. Ilona Nowakowska-Góra i adw. Urszula Gal rozpoczęły przygotowywanie czynności związanych z tym udziałem.

Opracowaliśmy nekrolog podkreślając, że Maria Budzanowska była uczestnikiem Powstania Warszawskiego i odznaczona została Krzyżem Walecznych.

Kilka dni później stara fara piotrkowska – pamiętająca króla Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego – wypełniona była po brzegi. Biły wszystkie dzwony.

Wśród uczestników uroczystości widać było znajomych i przyjaciół, ale także robotników i przedstawicieli opozycji. Przyjechało wielu adwokatów z zewnątrz, przede wszystkim z Łodzi, niektórzy zamierzali następnie pojechać do Warszawy, gdzie miał odbyć się pogrzeb.

Na środku kościoła znajdował się wysoki katafalk, na którym w morzu kwiatów ustawiono trumnę. Przed katafalkiem złożono ogromny wieniec od NSZZ „Solidarność”.

Msza żałobna koncelebrowana odprawiona została bardzo uroczyście. W kościele wygłoszono wiele przemówień, padały słowa przyjaźni i słowa pożegnania ze strony organizacji, których dotyczyła działalność Marii Budzanowskiej na terenie naszego miasta, działalność niesłychanie szeroka i wszechstronna.

Adwokat Janusz Różycki w imieniu piotrkowskich adwokatów wygłosił przemówienie pożegnalne w słowach następujących:

            „Która spoczywa między kwiatami przybyła do nas jako Maryla, potem została Marysią, Marią.

Maryla, Maryla skąd to znamy: to Mickiewicz tak mówił.

Skąd przybyła, gdzież jej rodzinny kraj?

Z miasta nad Niemnem. Niemnie, domowa rzeko moja – powtarzała za sonetem Mickiewicza. Z Grodna.

Przenoś moją duszę utęsknioną do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych, szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych;

Tęskniła słowami Inwokacji do „Pana Tadeusza”.

Wśród takich pól był Kurhanek Maryli u Niemnowej odnogi, u zielonej rozłogi.

To był kraj lat dziecinnych, który na zawsze zostanie święty i czysty, jak pierwsze kochanie.

Była dziewczynką, gdy gwałtownie minęło dzieciństwo sielskie, anielskie.

Już we wrześniu 1939 roku zginął bohatersko jej brat.

Już wtedy rozpoczęła się trudna tułaczka.

Pozostał Niemen, opuszczone zostało Grodno.

I szczęścia już w domu nie zaznała, bo go nie było w Ojczyźnie.

W Warszawie z rodziną przeżyła okupację, konspirację, wszystkie zagrożenia. Przeżyła mężnie Powstanie Warszawskie. Przeżyła odyseję mieszkańców zburzonej stolicy.

Piotrków stał się jej nowym domem. Przyniosła ze sobą cechy charakteru ludzi z nad Niemna, ludzi walczącej Warszawy – miłość ziemi i przyrody rodzinnej, odwagę, serce hartowne, mężne, serce dumne, serce silne.

I tak, wśród dramatycznych przeciwności losu, wzlotów i upadków, trwała aż w południe życia, śmierć ją powaliła!

Już więcej z sobą nie będziemy mówili!

Nie masz, już nie masz Maryli!”

Msza zakończyła się przeniesieniem trumny na oczekujący samochód. Maria Budzanowska udawała się w swą ostatnią podróż do Warszawy. Znowu biły wszystkie dzwony fary.

Uroczystość pożegnania dobiegła końca. Powiedziałem później do kolegi adw. Janusza Bilskiego, że jako Zespół spełniliśmy wobec Zmarłej obowiązek godnego uczczenia Jej pamięci.

A w Piotrkowie Trybunalskim długo na murach wisiały nekrologi, jakby miasto nie chciało przyjąć do wiadomości i pogodzić się z kresem drogi życia Marii Budzanowskiej.

 

Andrzej Tomas




(c) copyrights by Palestra.pl, all rights reserved design & powered by: abgstudio.com